Poznaj rytuał, który w Boralino trwa od lat
Sto lat temu do tego budynku przy porcie na Inie wciągano worki zboża. Dziś każdy wieczór zaczyna się i kończy dokładnie tak samo — od pierwszego gościa do ostatniej partii.
Jeden wieczór, powtarzany od lat

Budynek przy Ogrodowej stoi od końca dziewiętnastego wieku — najpierw jako spichlerz zbożowy, potem magazyn, a od kilku lat jako salon kart.
Gospodarz domu ustalił kiedyś prostą kolejność wieczoru i trzyma się jej do dziś: otwarcie o osiemnastej, rozdanie pierwszej talii, przerwa przy kontuarze, ostatnia partia i zwrot żetonów tuż przed pierwszą.
Ten sam rytuał powtarza się sześć dni w tygodniu, zmieniają się tylko twarze przy stołach — sąsiedzi z Goleniowa i goście z okolic portu.
1898
rok, w którym magazyn zbożowy stanął przy porcie
Stały porządek
ta sama kolejność wieczoru powtarza się od lat
Sześć stołów
tyle mieści dzisiejsza sala gier
Zanim wejdziesz pierwszy raz
- Czy rytuał wieczoru kiedykolwiek się zmienia?
- Kolejność zostaje ta sama, zmienia się tylko gra dnia i twarze przy stołach.
- Co, jeśli przyjdziesz jako pierwszy gość?
- Usiądziesz przy stole bliżej wejścia i zaczekasz na resztę razem z gospodarzem.
- Trzeba przychodzić punktualnie o osiemnastej?
- Nie, ale najlepsze miejsca zajmują ci, którzy przychodzą na otwarcie.
- Kto pilnuje porządku wieczoru?
- Gospodarz domu — ta sama osoba od pierwszego do ostatniego gościa.